Japońskie słodycze: Pocky o smaku kwitnącej wiśni, chipsy o smaku jeżowca i 50-letnie czekoladki
Dzień doberek! Kolejny odcinek japońskiej opowieści o słodyczach przed nami. 🫡
Dzisiaj weźmiemy na tapetę kilka rodzajów klasycznych paluszków Pocky, poszukamy nietypowych smaków, jak kwitnące wiśnie z zieloną herbatą i...jeżowiec. Spróbujemy też czekoladek, które Japończycy uwielbiają i które są już w sprzedaży od ponad pięćdziesięciu lat. 😱
Dzisiaj weźmiemy na tapetę kilka rodzajów klasycznych paluszków Pocky, poszukamy nietypowych smaków, jak kwitnące wiśnie z zieloną herbatą i...jeżowiec. Spróbujemy też czekoladek, które Japończycy uwielbiają i które są już w sprzedaży od ponad pięćdziesięciu lat. 😱

Glico Pocky o smaku sakury i zielonej herbaty matcha
Czy zastanawialiście się kiedyś jak smakują kwitnące wiśnie? U nas brzmi to dosyć nietypowo, jednak w Japonii smak kwiatów wiśni jest równie popularny (o ile nie bardziej) niż smak owoców. Smak ten pojawia się już w Polsce, w tym sezonie mieliśmy już nawet ogólnodostępne batoniki WW o tym smaku, które w moim odczuciu jednak nie różniły się zbytnio od swojego klasycznego odpowiednika.
A jak było w przypadku Pocky? Mamy tutaj do czynienia z chrupkim paluszkiem o smaku sakury oblanym polewą o smaku japońskiej zielonej herbaty matcha. W moim odczuciu są one bardzo delikatne. Matcha w polewie jest wyczuwalna, jednak nie jest intensywna, zapewne żeby nie przytłoczyć smaku kwiatów wiśni, który jest... no właśnie, jaki? Zupełnie nijaki.Jakby ktoś lekko poperfumował patyczek jakimiś kwiatkami, o. 🤷♀️ Ale przyznajcie, że opakowanie - i te wiosenne kolory - są po prostu prześliczne.
A jak było w przypadku Pocky? Mamy tutaj do czynienia z chrupkim paluszkiem o smaku sakury oblanym polewą o smaku japońskiej zielonej herbaty matcha. W moim odczuciu są one bardzo delikatne. Matcha w polewie jest wyczuwalna, jednak nie jest intensywna, zapewne żeby nie przytłoczyć smaku kwiatów wiśni, który jest... no właśnie, jaki? Zupełnie nijaki.Jakby ktoś lekko poperfumował patyczek jakimiś kwiatkami, o. 🤷♀️ Ale przyznajcie, że opakowanie - i te wiosenne kolory - są po prostu prześliczne.

Więcej Pocky - migdały w czekoladzie i truskawki w jogurcie
Paluszki Pocky mają wiele rodzajów i edycji, w tym grubsze (i krótsze) midi, ultra slimy z cienkim paluszkiem, czy crunchy. I flagowcem z tej ostatniej serii jest właśnie almond crush, czyli prażone, kruszone migdały w podwójnej czekoladzie. Smaki u nas znane, więc mało zaskakujące, ale biorąc pod uwagę dobrą jakość samych paluszków, są one po prostu bardzo dobre.
Podobnie historia się ma z tsubu tsubu ichigo, czyli truskawkami w jogurcie. "Tsubu tsubu" w nazwie oznacza "ziarnisty", "zawierający kawałki", co odnosi się do kwaśnych kawałeczków truskawek. Całość bardzo przyjemna, kwaskowato-truskawkowa, dobrej jakości i zupełnie niezaskakująca.
Podobnie historia się ma z tsubu tsubu ichigo, czyli truskawkami w jogurcie. "Tsubu tsubu" w nazwie oznacza "ziarnisty", "zawierający kawałki", co odnosi się do kwaśnych kawałeczków truskawek. Całość bardzo przyjemna, kwaskowato-truskawkowa, dobrej jakości i zupełnie niezaskakująca.

Lotte Crunky - mleczna czekolada z herbatnikami maślanymi
Lotte Crunky to czekolady z chrupiącymi kawałkami sprzedawane przez Lotte już od 1967 roku, czyli już przez prawie sześćdziesiąt lat. Od tego czasu wariantów było wiele - od klasycznej mlecznej czekolady z herbatnikami do wymyślnych białych czekolad ze słonym karmelem.
Czy jest za czym gonić na drugi koniec świata? Moim zdaniem nie za bardzo. Być może w przypadku tego smakołyku dużą rolę odgrywa sentyment, bo same czekoladki wybitne nie są. W moim odczuciu są wręcz bliżej smakowo produktów czekoladopodobnych niż dobrych jakościowo czekolad.
Czy jest za czym gonić na drugi koniec świata? Moim zdaniem nie za bardzo. Być może w przypadku tego smakołyku dużą rolę odgrywa sentyment, bo same czekoladki wybitne nie są. W moim odczuciu są wręcz bliżej smakowo produktów czekoladopodobnych niż dobrych jakościowo czekolad.

Morinaga Koeda - gałązki czekoladowe z migdałami, preparowanym ryżem i pszenicą
Dobra, do czekoladek z chrupeczkami podejście drugie, i równie kultowe. Koeda Chocolate to gałązki czekoladowe, które są sprzedawane przez firmę Morinaga od 1971 roku, czyli również od ponad pięćdziesięciu lat. Firma uważa, że byli wręcz częścią większej kampanii, która przyczyniła się do popularyzacji Walentynek i dawania z tej okazji czekoladek jako części japońskiej kultury.
Czy spadły mi kapcie po spróbowaniu tych kultowych "gałązek"? Niestety nie. Jednak na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje tutaj opakowanie.
Czy spadły mi kapcie po spróbowaniu tych kultowych "gałązek"? Niestety nie. Jednak na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje tutaj opakowanie.

Po pierwsze - czekoladki są pakowane w mniejsze paczuszki po cztery "gałązki". Na każdej paczuszce jest uroczy "pingwinek" (?) i miły napis jak "ありがとう" (arigatou, czyli "dziękuję") czy "おつかれ" (otsukare, czyli "dobra robota"). Są przez to świetne, żeby dorzucić je komuś jako drobny upominek.
Po drugie, całość zapakowana jest w zgrabne pudełeczko, które w środku też ma uroczego "pingwinka", który najpierw na wieczku informuje nas o tym, że kakao pochodzi z odpowiedzialnych źródeł, a potem, gdy już zjemy zawartość żegna się z nami miłym "ありがとう、また会おうね!" (arigatou, mata aou ne, czyli "dziękuję, do zobaczenia").
Czy kiedykolwiek pożegnało się z Wami pudełko po czekoladkach?
Po drugie, całość zapakowana jest w zgrabne pudełeczko, które w środku też ma uroczego "pingwinka", który najpierw na wieczku informuje nas o tym, że kakao pochodzi z odpowiedzialnych źródeł, a potem, gdy już zjemy zawartość żegna się z nami miłym "ありがとう、また会おうね!" (arigatou, mata aou ne, czyli "dziękuję, do zobaczenia").
Czy kiedykolwiek pożegnało się z Wami pudełko po czekoladkach?

Uni-Mamire firmy Yamayoshi - chipsy o smaku jeżowca
Jedliście kiedykolwiek jeżowca? Dla Polaka jest to smak co najmniej egzotyczny, do zauważenia w anime i japońskich dramach, podobno spotykany w restauracjach z kuchnią grecką i chorwacką, przeze mnie osobiście nie spotkany ani razu, nigdzie. Zresztą, nawet gdybym go spotkała, nie wiem, czy miałabym odwagę spróbować. 😅
Więc gdy zobaczyłam chipsy o tym smaku, musiałam ich spróbować. W końcu od chipsów jeszcze nikt nie umarł, prawda? No cóż... powiedzmy, że prawda. Ale starcie z tym zawodnikiem zaliczyłabym do raczej ekstremalnych. Od początku uderza nas mocny, morski zapach. Chipsy są dobrej jakości, czuć smak ziemniaka, są chrupkie i świeże. Jednak sam smak jeżowca był dla mnie tak obcy i abstrakcyjny, że przez cały czas walczyłam ze sobą, nie wiedząc, czy mi to smakuje, czy nie. Słodkawa, morska umamiczność sprawia, że totalnie rozumiem, że komuś może to smakować... jednak przede mną chyba jeszcze długa droga. 😂
Więc gdy zobaczyłam chipsy o tym smaku, musiałam ich spróbować. W końcu od chipsów jeszcze nikt nie umarł, prawda? No cóż... powiedzmy, że prawda. Ale starcie z tym zawodnikiem zaliczyłabym do raczej ekstremalnych. Od początku uderza nas mocny, morski zapach. Chipsy są dobrej jakości, czuć smak ziemniaka, są chrupkie i świeże. Jednak sam smak jeżowca był dla mnie tak obcy i abstrakcyjny, że przez cały czas walczyłam ze sobą, nie wiedząc, czy mi to smakuje, czy nie. Słodkawa, morska umamiczność sprawia, że totalnie rozumiem, że komuś może to smakować... jednak przede mną chyba jeszcze długa droga. 😂

