smpleat logo

Japońskie słodycze: zielona herbata, sezonowe KitKaty, Pokemony i dalgona ze Squid Game

Produkty·

14 Sty 2025

Halo, dostawa! Nowa paczka japońskich słodyczy właśnie wjechała na salony, a z salonów prosto na bloga. A jak zawsze, jest się czym inspirować!

W tym odcinku przypomnimy sobie o wielowymiarowym smaku zielonej herbaty matcha, zobaczymy kroplę w morzu sezonowych smaków KitKatów, pobawimy się jedzeniem z Pokemonami i rozmarzymy się o wyjeździe do ciepłych krajów, gdzie mają słodkie i soczyste melony w niczym nie przypominające tego, co znajdziemy u nas na marketowych półkach.

Pociąg przez krainę japońskich słodyczy wyrusza w drogę... piu piu, ciuf ciuf, czy jak to tam szło. 😅
Japońskie słodycze: zielona herbata, sezonowe KitKaty, Pokemony i dalgona ze Squid Game

Ito Languly - biszkopciki z kremem o smaku matchy i herbaty Gyokuro

Ze wszystkich nietypowych smaków, które można znaleźć w japońskich słodyczach, jeden z nich piętnaście lat temu kupił moje serce i umościł się w nim na stałe, a jest to oczywiście zielona herbata matcha. Dla kogoś, kto nie próbował, jest to smak trudny do opisania - bogaty, łączący herbaciano-trawiaste nuty z typową dla herbaty teinową goryczką. Jedno z moich smakowych zauroczeń, bardzo lubiane przez Japończyków, za to nie przez mojego męża, który uważa, że "smakuje trawą".

Te ciasteczka z jednej strony smakują jak bardzo dobra herbaciana castella (typ biszkoptu), jednak mają zupełnie inną konsystencję. Są bardzo chrupkie, niczym puchate kruche ciasteczka rozsypujące się w buzi na piasek. Dość słodkie, choć tę słodycz przełamuje właśnie matcha - i ja uwielbiam ten nietypowy, niejednoznaczny smak i jego herbacianą trawiastość.

Sezonowe KitKaty - daifuku mochi z anko i ciasto czekoladowe

Sezonowe KitKaty to studnia bez dna - równo dziesięć lat temu opublikowałam na ówczesnym blogu zestawienie osiemnastu (!) nietypowych smaków, a od tego czasu miałam okazję spróbować kolejnych kilku. Aż chciałoby się powiedzieć "czego to oni jeszcze nie wymyślą". No i nawymyślali.

Po pierwsze (od lewej), czekoladę z pomarańczą, która jak na KitKatowe standardy jest smakiem dość "standardowym" i mało zaskakującym. Potem mamy daifuku mochi z anko (na nasze: ryżowy ciągutek pastą ze słodkiej fasoli) i ciasto czekoladowe z truskawkami. I mamy tu mocnych graczy - fasola to klasyk, czekolada z pomarańczą smakuje trochę jak Terry's Chocolate Orange dostępny w Dealz i wierzcie mi lub nie, ale kolejny KitKat rzeczywiście smakuje jak ciasto czekoladowe z jakimiś truskawkowymi powidłami. Nie mam pojęcia jak oni to robią, ale robią to dobrze.

Pokemonowa "dalgona" od Bandai Namco rodem ze Squid Game

Kwintesencja trendów - właśnie wyszedł drugi sezon Squid Game, Pokemony niezmiennie nie wychodzą z mody... dlaczego więc nie zrobić tej popularnej zagadki w wersji pokemonowej? Chyba tak właśnie stwierdzili specjaliści z Bandai Namco i tak oto mamy tego typu wynalazek pod oficjalnym logiem marki.

Opakowania z różnymi Pokemonami i różne kształty zagadek powodują, że chce się "zebrać je wszystkie". I cała otoczka rzeczywiście sprawia masę frajdy - śliczne opakowania i wyłamywanie fragmentów czekoladki, żeby wydobyć Pokemona w całości - świetna zabawa! Jednak szkoda, że forma przerasta treść. Czekoladki teoretycznie mają cztery smaki (karmelowy, truskawkowy, biała czekolada i mleczna czekolada z ryżem preparowanym), jednak całość zlewa się w dość przeciętną, słodką czekoladkę... z pewnością nie utkwi mi w pamięci.

Czekoladowe chrupki wyglądające jak zwęglony Pikachu od Tohato

Początkowo wydawało mi się, że chrupki w kształcie Pikachu to dobry pomysł, zwłaszcza, że wariant klasyczny ma typowy dla chrupek, żółty kolor. Jednak kiedy po otwarciu wytoczyły się na mnie "zwęglone" głowy najpopularniejszego Pokemona, stwierdziłam, że to jednak trochę creepy.

Jednak to po prostu... bardzo dobre chrupki. Różnią się od naszych konsystencją: są zdecydowanie twardsze, bardziej przypominające ziemniaczane Monsterki, niż większość chrupek z naszego rynku. Zdecydowanie różni się też smak czekoladowy - oprócz kakao dodanego do gresu mamy tutaj dodatkowocoś w stylu "oblepienia" chrupka z zewnątrz, coś w stylu orzeszków w karmelu. Producenci chrupków czekoladowych mogliby sobie pożyczyć ten patent, bo smak jest dużo lepszy, głębszy i zdecydowanie czekoladowy, a nie kakaowy.

Bourbon Alfort - czekoladki na herbatniku o smaku zielonej herbaty

Alforty ze stateczkami, to kolejny produkt, który kojarzę już z początków mojego japońskiego "słodyczowania" jako po prostu bardzo dobre czekoladki na herbatniku. Gdy zobaczyłam jubileuszowe opakowanie na ich dwudziestolecie, nie mogłam się więc oprzeć.

Wariant o smaku matcha to dla mnie klasyka gatunku - po prostu bardzo dobra czekolada, mocno nasycona specyficznym smakiem herbaty matcha, na chrupiącym biszkopcie przypominającym trochę herbatnik z dostępnej u nas Milki z herbatnikami LUC. Mam wrażenie, że smak nie zmienił się też zupełnie na przestrzeni lat. Dodatkowo, miałam okazję spróbować ostatnio wariantu truskawkowego na herbatniku pełnoziarnistym, jednak ten nie zrobił już na mnie wrażenia.

Melonowe niebo - glazurowane żelki tsubugumi od Kasugai

Żelki z firmy Kasugai zawsze plasowały się w mojej głowie jako bardzo szeroki wachlarz owocowych, perfekcyjnie oddanych, mocno nasyconych smaków. Gdzieś tam w mojej kolekcji opakowań są smaki takie jak czerwone i białe winogrona, mangostan, liczi, melon, czy kiwi. Wariant kiwi szczególnie utkwił mi w pamięci, bo były to żelki z pestkami. Tak, z pestkami!

Hm, czy są na naszym rynku jakieś glazurowane żelki? Jedyne co przychodzi mi do głowy o podobnej konsystencji to Skittlesy lub "fasolki wszystkich smaków" z Harrego Pottera - jest to coś w tym stylu. Coś, co jednak robi niesamowite wrażenie, to trafiony, intensywny, autentyczny smak melona. Mieszkając w Polsce wątpię, bym kiedykolwiek miała okazję spróbować naprawdę dobrego melona, jednak jeśli smakują one tak jak te żelki to zdecydowanie muszę kiedyś pojechać na drugi koniec świata ich spróbować.