smpleat logo

Ekspresowy,  studencki makaron z tuńczykiem

1 porcja10-15 minut
Przejdź do przepisu
Dawno, dawno temu, kiedy budżet się miało zbyt studencki na łososia, umiejętności kulinarne były mocno wątpliwe, a w supermarkecie rzucili promocję na tuńczyki w puszce z datą ważności do przyszłego stulecia... ach, na myśl o tym daniu aż kręci mi się w oku łezka sentymentu za studenckimi czasami.
Ekspresowy,  studencki makaron z tuńczykiem
Pomijając sentymenty wszelakie, prawda jest taka, że jest to danie ekspresowe, syte i budżetowe. Robi się je tyle co gotowanie makaronu, tuńczyk ma sporo białka, a puszki często bywają na promocji, mają horrendalnie długie daty ważności i można mieć w domu mały zapas. Do tego nie trzeba go nagotować jak dla pułku wojska, łatwo jest machnąć sobie szybciochem pojedynczą porcję w biegu i nie potrzeba wykwintnych narzędzi, wystarczy patelnia.

To co, rach ciach i robimy!
Ekspresowy,  studencki makaron z tuńczykiem

Składniki

  • 150g makaronu pszennego (najlepiej penne)
  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 1 łyżka oliwy lub oleju do smażenia
  • 1 mała cebula (biała, żółta lub szalotka)
  • 80ml śmietany 18%
  • sól i pieprz (najlepiej świeżo zmielony)
  • kilka marynowanych kaparów (opcjonalnie)

Sposób przygotowania

1
Zacznij gotować makaron: zagotuj wodę w garnku, dodaj łyżeczkę soli, wsyp makaron i ustaw minutnik.
2
Cebulę pokrój w drobną kostkę.

Podgrzej na patelni na średnim ogniu oliwę, dodaj cebulę i smaż do zeszklenia ok. 2-3 minuty.
3
Otwórz puszkę z tuńczykiem, odlej wodę. Suchego tuńczyka dorzuć na patelnię, dopraw szczyptą soli i pieprzem. Pomieszaj, smaż może z minutkę.
4
Zmniejsz ogień do minimalnego, dodaj śmietanę i całość wymieszaj, żeby śmietana powoli się podgrzała.
5
Zwiększ ogień i dolej 6 łyżek wody z gotującego się makaronu. Pomieszaj i gdy nadmiar wody odparuje, a całość zacznie przypominać sos - zmniejsz ogień do minimalnego i poczekaj na makaron.
6
Gdy minutnik zacznie pikać, szybko odsącz makaron i bez przelewania dorzuć go na patelnię. Dokładnie wymieszaj z sosem i podawaj od razu.

Jeśli chcesz pobawić się w masterchefa, możesz dorzucić na wierzch odrobinę świeżo zmielonego pieprzu i kilka marynowanych kaparów dla przełamania smaku.

I gotowe!

Makaron zdecydowanie najlepiej smakuje na świeżo, od razu po przygotowaniu; słabo się odgrzewa, bo sos śmietanowy szybko "gubi" swoją konsystencję. Ja lubię go robić jako ekspresowe, "awaryjne", jednoosobowe danie, choć oczywiście można się pokusić o zrobienie większej porcji.