smpleat logo

Niepozorna wrocławska knajpka z ramenem, czyli Ramen u Kopcia

Miejsca·

11 Sty 2025

Wrocławska scena ramenowa, jeżeli porównamy ją do innych dużych miast, być może nie jest imponująca, ale widać, że zainteresowanie tematem jest, a asortyment restauracji zajmujących się tym tematem stale się zmienia. Mamy kilku większych graczy, jak Ato, Yatta czy Panda, całą masę mniej znanych knajpek, a jak dobrze poszukać, znajdzie się nawet opcja wegańska. Jednak z mojego doświadczenia, większy hype na dane miejsce prawie nigdy nie idzie w parze z naszymi smakami, dlatego do wrocławskich ramenowni podchodzę raczej z lekkim dystansem... i dozą nieufności.

Naszą uwagę przykuło jednak niepozorne miejsce o chwytliwej nazwie "Ramen u Kopcia", które oferuje ramen z dowozem w naszej okolicy (lokal na ulicy Legnickiej). Nie przypominam sobie by było o nim głośno na facebookowych grupach dla foodies lub by doczekał się słynnego w naszym mieście efektu WPK. A trochę szkoda, bo po otrzymaniu zamówienia od razu wiedzieliśmy, że wykopaliśmy ukrytą perełkę.
Niepozorna wrocławska knajpka z ramenem, czyli Ramen u Kopcia

Pierwsze, co przykuło naszą uwagę, to wyjątkowo krótkie menu

Lubimy restauracje z krótkim menu i imponują nam koncepty, które potrafią wystartować w konkursie z tylko jednym daniem (zobacz: Pastrami Summer), dlatego od razu zaświeciły nam się oczy, gdy w menu zobaczyliśmy... raptem trzy pozycje: Ramen, Tom kha i Tom yum. Próbowaliśmy ramenu i tom yum (oba wyśmienite), po jakimś czasie pojawił się też ramen pistacjowy... i to na niego skusiliśmy się tym razem.

Zdania odnośnie ramenów pistacjowych są podzielone i dla niektórych jest to już "wydziwianie". Jednak - moim zdaniem - skoro popularne tare do tantanmenu jest na bazie tahini, czyli pasty z sezamu, to dlaczego nie użyć pasty orzechowej, na przykład właśnie pistacjowej? Jest to kwintesencja panującej obecnie mody na pistacje, choć ze spróbowanych dotychczas dwóch pistacjowych ramenów, żaden jeszcze nie podbił mojego serca. Tym bardziej pierwsze siorbnięcie było u mnie z pewną dozą niepokoju.

Nietypowy sposób podania, czyli jak nie popsuć ramenu w dostawie

Częstym problemem ramenów w dostawie jest to, że zanim całość dojedzie wszystko jest zupełnie rozmoczone. I tutaj panie Kopciu, duże oklaski za nietypowe podejście do tematu. Składniki i zupa przychodzą oddzielnie wraz z wyczerpującą instrukcją, co, jak, z czym i do czego. Składniki na chwilę do piekarnika, bulion na palnik. Przebieramy nóżkami, zalewamy, siorbiemy i...

To był pierwszy pistacjowy ramen, w którym rzeczywiście mocno poczułam pistacje - tylko tyle i aż tyle. Co najważniejsze: makaron, czyli serce ramenu, jest bardzo smaczny. Moje ulubione jajo na piątkę, choć nieskromnie wolę ajitamę z tego przepisu. Wszystkie dodatki świeże i dobrze skomponowane, a różowy daikon unikalny i pierwszorzędny - zdecydowanie musimy go sobie "pożyczyć" do naszej kuchni. Sycąca, smaczna i rozgrzewająca propozycja.