Kaszubskie frykasy, czyli potrawka z kurczaka z rodzynkami
- Kuchnia polska·Dania główne·Kurczak·Ryż·Jajko
6 porcji2 godziny
Przejdź do przepisu
Zapytam zadziornie: czy zdawaliście sobie sprawę, że jest taki region w Polsce, gdzie przy ważnych uroczystościach
zamiast rosołu lub zaraz po nim podaje się ryż z drobiowym sosem z rodzynkami?
No cóż... jestem w stanie zrozumieć, jak bardzo absurdalnie może to brzmieć dla kogoś, kto nigdy się z tym nie spotkał. A jednak, to nie pierwszy raz, gdy regionalna Polska kuchnia może zszokować, a przynajmniej porządnie zaskoczyć, nawet Polaka z nieco tylko innej części kraju.
No cóż... jestem w stanie zrozumieć, jak bardzo absurdalnie może to brzmieć dla kogoś, kto nigdy się z tym nie spotkał. A jednak, to nie pierwszy raz, gdy regionalna Polska kuchnia może zszokować, a przynajmniej porządnie zaskoczyć, nawet Polaka z nieco tylko innej części kraju.

Jak zdążyłam się już pochwalić przy okazji przepisu na zupę
klopsikową, moi rodzice i dziadkowie pochodzą z Pomorza. Mówiąc dokładniej, z pogranicza Kociewia i Kaszub właśnie.
W dzieciństwie babcia przy każdych odwiedzinach witała nas właśnie moim ulubionym "białym sosem", więc dla mnie idea słodkiego sosu drobiowego z rodzynkami jest nieco mniej dziwna. Ale tylko odrobinkę. 😉
Mimo że połączenie na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne, prawda jest taka, że kremowy, słodko-kwaśny sos z ryżem ma ogromne szanse przypasować dziecięcym podniebieniom. Mojemu - rocznemu obecnie - synkowi oczy się zaświeciły po pierwszym kęsie i zjadł on - jak na swój wiek - całkiem pokaźną porcję.
W dzieciństwie babcia przy każdych odwiedzinach witała nas właśnie moim ulubionym "białym sosem", więc dla mnie idea słodkiego sosu drobiowego z rodzynkami jest nieco mniej dziwna. Ale tylko odrobinkę. 😉
Mimo że połączenie na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne, prawda jest taka, że kremowy, słodko-kwaśny sos z ryżem ma ogromne szanse przypasować dziecięcym podniebieniom. Mojemu - rocznemu obecnie - synkowi oczy się zaświeciły po pierwszym kęsie i zjadł on - jak na swój wiek - całkiem pokaźną porcję.

Oryginalne danie nazywa się frékasë (lub też ferkase), i nie bez powodu brzmi bardzo podobnie do "frykasów"
oznaczających wyszukane, smakowite danie. Związek jest wszak bezpośredni, choć w znaczeniu potrawki z kurczaka
słowo to funkcjonuje jedynie na Pomorzu, jak możemy zobaczyć w wynikach
jednej z ankiet Świetlan Maps.
Podobnie jak w przypadku zupy klopsikowej, przepis jest mojej mamy, moją ręką prawie nietknięty. Prawie, bo ryż ten podawany był u nas w domu raczej bez marchewki, ale jak już została taka bezpańska z gotowania bulionu, no to została elementem talerza. Lubię, gdy nic się nie marnuje.
Podobnie jak w przypadku zupy klopsikowej, przepis jest mojej mamy, moją ręką prawie nietknięty. Prawie, bo ryż ten podawany był u nas w domu raczej bez marchewki, ale jak już została taka bezpańska z gotowania bulionu, no to została elementem talerza. Lubię, gdy nic się nie marnuje.

Składniki
- 2 uda z kurczaka (mogą być też pałki)
- włoszczyzna (tu akurat w okrojonej wersji - 2 marchewki i kawałek selera)
- 1 łyżeczka soli
- 2 liście laurowe
- 2 kulki ziela angielskiego
- pół szklanki rodzynek
- 1 łyżka cukru (opcjonalnie)
Do zagęszczenia zupy:
- 1 żółtko
- 1 łyżka mąki pszennej
- 60ml wody
Do podania:
- 3 woreczki (ok. 300g) ryżu
Sposób przygotowania
1
Zacznij gotować bulion.
Do garnka wrzuć mięso z kurczaka i obrane warzywa, dodaj sól, liść laurowy i ziele angielskie. Zalej wodą tak, aby przykrywała mięso. Zagotuj na dużym ogniu, potem zmniejsz ogień i gotuj godzinę.
Do garnka wrzuć mięso z kurczaka i obrane warzywa, dodaj sól, liść laurowy i ziele angielskie. Zalej wodą tak, aby przykrywała mięso. Zagotuj na dużym ogniu, potem zmniejsz ogień i gotuj godzinę.

2
Po godzinie warzywa powinny być już miękkie - wyciągnij je i odłóż na bok do przestudzenia.
Do mięsa dodaj rodzynki i gotuj kolejne 30 minut.
Do mięsa dodaj rodzynki i gotuj kolejne 30 minut.

3
Po tym czasie wyciągnij z garnka mięso i odłóż na bok do przestudzenia.
Gdy lekko przestygnie, ściągnij skórę i obierz mięso z udek lub pałek.
Gdy lekko przestygnie, ściągnij skórę i obierz mięso z udek lub pałek.

4
W szklance zatrzep żółtko, mąkę i wodę.

5
Zagęść sos.
Dodaj zatrzepaną miksturę do sosu, dokładnie wymieszaj i ściągnij z ognia.
Tutaj warto sprawdzić smak i wedle uznania dosolić lub dosłodzić (poziom słodyczy bardzo mocno zależy od użytych rodzynek).
Dodaj zatrzepaną miksturę do sosu, dokładnie wymieszaj i ściągnij z ognia.
Tutaj warto sprawdzić smak i wedle uznania dosolić lub dosłodzić (poziom słodyczy bardzo mocno zależy od użytych rodzynek).

6
Ugotuj ryż według instrukcji na opakowaniu.
Może to być dowolny ryż w saszetkach lub na wagę, najlepszy będzie długoziarnisty (czyli taki jak większość dostępnych na naszym rynku) np. basmati.
Może to być dowolny ryż w saszetkach lub na wagę, najlepszy będzie długoziarnisty (czyli taki jak większość dostępnych na naszym rynku) np. basmati.

7
Wyłóż na talerz.
Na talerz wyłóż ciepły ryż, polej sosem. Obrane mięso i marchewkę możesz podać na wierzchu lub obok. Resztę sosu można podać na stół w sosjerce, by każdy dodał sobie tyle sosu, ile lubi - u mnie zawsze jest go duuużo. 😉
Na talerz wyłóż ciepły ryż, polej sosem. Obrane mięso i marchewkę możesz podać na wierzchu lub obok. Resztę sosu można podać na stół w sosjerce, by każdy dodał sobie tyle sosu, ile lubi - u mnie zawsze jest go duuużo. 😉

I gotowe!
Całkiem proste, co nie? Ugotować bulion, dodać rodzynki i zatrzepać całość tajemniczą miksturą z żółtkiem.
Niezmiennie fascynuje mnie, jakie skarby potrafi kryć Polska kuchnia regionalna - i z tego powodu wydaje mi się, że to pozycja szczególnie warta spróbowania, jeżeli nigdy nie mieliście okazji jej jeść. Niektórym podpasuje (zwłaszcza dzieciom!), innym nie (jak mojemu mężowi) i to jest w porządku. Jednak, jak się okazuje, nie zawsze trzeba szukać przepisów z odległych miejsc, by dać się zaskoczyć. 😉
Niezmiennie fascynuje mnie, jakie skarby potrafi kryć Polska kuchnia regionalna - i z tego powodu wydaje mi się, że to pozycja szczególnie warta spróbowania, jeżeli nigdy nie mieliście okazji jej jeść. Niektórym podpasuje (zwłaszcza dzieciom!), innym nie (jak mojemu mężowi) i to jest w porządku. Jednak, jak się okazuje, nie zawsze trzeba szukać przepisów z odległych miejsc, by dać się zaskoczyć. 😉
