Rozmowy, przepisy i felietony wokół kuchni, czyli kwartalnik kulturalno-kulinarny Kukbuk
Jako osoba pracująca przy komputerze i spędzająca przed ekranem kolosalną wręcz ilość godzin, bardzo chętnie się od nich odrywam na rzecz tradycyjnego druku. Z przyjemnością i uznaniem patrzę w stronę ładnych wydań książek, albumów i magazynów, a Kukbuk zdecydowanie do takich należy.

Fotografia spotyka typografię, czyli specyficzna "Kukbukowa" estetyka
Będąc w temacie ładnych wydań: to, co od lat zwraca moją uwagę w Kukbuku, to właśnie estetyka. Jest to magazyn, który był ładnie wydawany chyba od zawsze, a z każdym kolejnym redesignem staje się tylko lepszy.
Obecne wydania są dopieszczone do granic możliwości: od przyjemnej w dotyku okładki, przez gruby papier, dobór czcionek, fotografie, na samym graficznym rozmieszczeniu treści kończąc.
Przez specyfikę wydania magazyn ten przypomina bardziej album, a obcowanie z nim to czysta przyjemność i kopalnia inspiracji, nie tylko kulinarnych. Ja zawsze odkładając Kukbuka na półkę jestem pełna zachwytu, jak można patrzeć na jedzenie i je fotografować, wychodząc daleko poza standardowe kadry, opowiadając historię...

Inspiracje do zabawy gotowaniem i korzystania z sezonowych składników
W ostatnim czasie koncepcja "z pola na stół" i gotowanie z sezonowych, lokalnych składników jest mi niezwykle bliskie. Dlatego z ciekawością patrzę, jak każdy ostatni numer Kukbuka zdaje się być mocno osadzony w czasie, w którym jest wydawany. Czuć to zwłaszcza w ostatnim numerze, który wręcz wybuchł groszkiem, koprem i lawendą, inspirując mnie także do sezonowych szaleństw z groszkiem w tle.
W wydaniu "Best of" znajdziemy na przykład przepisy z sosem wiśniowym, pąkami lipy, kwiatami jaśminu, igłami sosnowymi, sokiem brzozowym, miętą, szparagami, lubczykiem, kapustą, czy różami. Same Polskie, sezonowe skarby!

Generalnie mam wrażenie, że w Kukbuku mocno chodzi o zabawę gotowaniem, odkrywanie nowych smaków i celebrowanie jedzenia. Oprócz sezonowych, niespotykanych w supermarketach składników mamy tu nietypowe połączenia, piękne wizualnie i smakowo zestawienia i wykradzione szefom kuchni przepisy.
Kultowy kotlet schabowy z Młodej Polski od Beaty Śniechowskiej? Proszę bardzo. Cukiniowa chitarra od Mateo Zielonki? Mamy to. A może dynia z jesiennej karty od ekipy z tajskiej restauracji Ahaan w Warszawie? I to jeszcze jak. Jak można zerknąć za kulisy znanych miejsc i spróbować tego we własnej kuchni, to nie musicie mnie zapraszać dwa razy - wchodzę w to!

Rozmowy przy stole, czyli liczą się ludzie
To, co bardzo mnie urzeka w Kukbukowych treściach, to to, że nie są one pisane z pespektywy "wszystkowiedzącego jedzeniowego guru", a raczej ma się wrażenie koleżeńskiej posiadówki przy stole i wspólnej celebracji.
Goście w rozmowach chętnie dzielą się prywatnymi historiami, anegdotami, wartościami, którymi się w swojej kuchni kierują. Pozwala to zerknąć na znane osoby i miejsca z innej perspektywy, zobaczyć jak niektóre koncepty zmieniały się i ewoluowały z czasem, jak cały czas zmienia się świat, moda, a przez to też nasza kuchnia.
W skrócie: Kukbuk to prawdziwa kopalnia inspiracji i motywacji dla wszystkich pasjonatów jedzenia, opakowana do tego w piękne fotografie i niezwykły design.

