smpleat logo

"Pierogi z kimchi - koreańskie smaki dla każdego" Wioli Błazuckiej z kanału Youtube o tej samej nazwie

Książki·

8 Cze 2025

Razem z mężem jesteśmy fanami treści, które Wiola umieszcza na Youtubie, lubimy jej lekki styl, dystans do siebie, filmy pełne humoru i uśmiechu. Nie jest to kanał typowo kulinarny, ale filmiki o tej tematyce często wplatają się w codzienność życia w Korei.

Dlatego, gdy dowiedzieliśmy się, że nasza ulubiona korespondentka z Korei Południowej ma własną książkę kucharską, nie mogliśmy jej nie kupić. Był to już etap, gdzie koreańskie smaki były nam nieco znane, mieliśmy za sobą pierwsze kimchi (z przepisu Pyry z Korei - innej Youtuberki o podobnej tematyce), próbowaliśmy kilku dań w koreańskiej restauracji i powoli kiełkowało w nas zainteresowanie tą kuchnią.
"Pierogi z kimchi - koreańskie smaki dla każdego" Wioli Błazuckiej z kanału Youtube o tej samej nazwie

W końcu książka kucharska dla zwykłego "Kowalskiego", czyli autentynczne i nieprzekombinowane przepisy

Z większością książek kucharskich mam ten problem, że przepisy w nich wyglądają dla mnie jak długalachna i skomplikowana instrukcja obsługi rakiety. Lubię dobre jedzonko, ale często po dniu pracy taki przepis odstrasza mnie od spróbowania czegoś nowego - a szkoda.

W tej książce tego nie ma. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie przepisy są proste czy ekspresowe, ale autorka bardzo się postarała, by "koreańskie smaki dla każdego" były rzeczywiście możliwie przystępne dla każdego. Podjęła też próbę zakopania przepaści kulturowej w samym sposobie jedzenia za pomocą wyczerpującego wstępu o podstawach tego, co, jak i czym.

Przepisy po prostu wychodzą dobrze. Zdjęcia w książce są bardzo ładne, ale nie przedstawiają nierealnie podkoloryzowanej rzeczywistości, czego w książkach kucharskich bardzo, ale to bardzo nie lubię. Tutaj spokojnie jesteśmy w stanie osiągnąć rezultat ze zdjęcia bez stawania na głowie i obrabowania sklepu z akcesoriami do kuchni.

Poziomy wtajemniczenia, czyli trochę nieintuicyjny podział przepisów

O ile o treści mogłabym rozpisywać się głównie w superlatywach, mam jednak pewien mały problem z tą książką. A jest nim samo "uporządkowanie" - doskonałej, jak już sobie powiedzieliśmy - treści.

W książce przepisy podzielone są według "poziomu wtajemniczenia". Według opisu Wioli koncepcja była taka, by na pierwszym poziomie nie dokupywać możliwie nic, na drugim niewiele składników, a dopiero na trzecim, jak już się wciągniemy, być zmuszonym do porządnych zakupów.

I tak na poziomie pierwszym znajdziemy białe (nieostre) kimchi, sporo przystawek, omletów, sałatek, ale też na przykład żeberka. Poziom drugi otwiera klasyczne kimchi, spotkamy tam kimbap, zupy, czy bibimbap. Poziom trzeci to z kolei między innymi bulgogi, japchae, tteokbokki czy kimchi jiggae.
I z jednej strony rozumiem koncepcję - przekonanie Polaków do kuchni koreańskiej kroczek po kroczku. Sam pomysł wydaje się sensowny - ale bardzo trudno go dobrze zrealizować, bo dla każdego nowością w kuchni będzie trochę coś innego, zwłaszcza biorąc pod uwagę coraz częstszą obecność orientalnych składników w zwykłych marketach i jak szybko się to zmienia. Na poziomie pierwszym znajdziemy na przykład potrawy z olejem sezamowym, który z mojego doświadczenia jest dość ciężki do kupienia (zwłaszcza ten dobrej jakości), niż niektóre składniki z kolejnych poziomów.

Dla nas, jako osób lekko już wtajemniczonych, ten podział jest zupełnie nieintuicyjny i mimo że gotujemy z Wiolą już od dłuższego czasu, ciągle kartkujemy książkę w poszukiwaniu przepisu, bo nie pamiętamy, z którego "poziomu" pochodzi. 😂 Na szczęście, z tego co wiem, autorka porzuciła ten pomysł w kolejnej książce, wracając do nieco bardziej klasycznego podziału. Jednak jeżeli nie przeszkadza Wam zagubienie się, trochę niczym we włoskich, malowniczych uliczkach, w treści tej książki, polecamy serdecznie. Pięknie wydana, kolorowa, serdecznie napisana - nic tylko braść i korzystać!